duma i uprzedzenie

Jeśli mi Tomek powie, zaczynałem, biegając 18 minut, teraz biegam 45, biegam szybciej i mniej się męczę, ok, bolą mnie trochę nogi, ale to jest dobry ból, to jest ból zasłużony, co mi przypomina jaki jestem dobry. Więc jeśli mi tak powie, to ja mu powiem, wow, Tomek, zajebiście fajnie, jestem z ciebie dumna i lekko zazdrosna. Tylko, że Tomek nie biega. To ja biegam. Najpierw 18 biegałam, dziś pierwszy raz 45. I byłam dumna, tak. Jakieś pięć minut. Bo zaraz pomyślałam sobie, co z tego, że biegniesz 45 minut, jak masz dziesięć kilo do zrzucenia. Jeśli Tomek jest w pracy długo, a ja mam wolne, a na przykład mamy jakąś małą rocznicę czegoś to ja zrobię obiad, że wszystkie kolory, zdrowie i witaminy, do tego dobre wino, świeczka tu i tam, pomyte podłogi. Jeśli mam zjeść kolację sama, zjem nad zlewem chleb z serem. Jeśli mam kupić siostrze prezent czy przyjaciółce, to nie myślę ani przez chwilę, że może przepłacam za dżinsy albo że ten sweter taniej byłoby na allegro. Dla siebie ostatnie dżinsy kupiłam na studiach (a jestem po studiach już siedem lat), ostatni sweter w lumpeksie (ma na rękawie plamę z dżemu). A jak ktoś mówi, kąpiel w bąblach żem se strzelił, to myślę w mig, i fajnie, i zasługujesz na takie luksusy. Ale sama sobie nie zrobię. Nie ma czasu na relaks, powiem sobie. Jak ktoś idzie do kosmetyczki czy na masaż, myślę sobie, wszystko dla ludzi. Ale nie dla mnie. Jak mi mówi koleżanka zrobiłam certyfikat z matematyki i liczb, to myślę o niej, jest świetna, gdybym tylko była jak ona. A nie pamiętam, że robię certyfikat z angielskiego właśnie, że właśnie zapisałam się na wolontariat, że chodzę na lekcje śpiewu. Gdyby ta koleżanka powiedziała mi, chodzę na lekcje śpiewu, pomyślałabym sobie, Boże, jaka jesteś wspaniała. Ale nie myślę tego o sobie. Ona chodzi do tego na jogę, na zumbę, na rurkę, biega do tego godzinami, półmaraton strzeliła, jest taka zorganizowana, taka zdecydowana jest, w tylu była miejscach, jest odważna i zna języki. I całkiem zapominam, że też trochę pojeździłam, że pięć lat temu umiałam po angielsku tylko kiss, love, fuck i no. Zapominam, że też chodziłam na zumbę, na pilates chodziłam, spinning i basen. Że jestem świetnie zorganizowana i że maraton mogę pacnąć, jeśli utrzymam to bieganie moje. Ta koleżanka pisze mi raz, jestem nudna, nic nie umiem, nic nie wiem. A ja mówię jej, jesteś wspaniała, jesteś ładna i mądra, ciekawa i zabawna, i jak z tobą siedzę to ani przez minutę się nie nudzę. Ale nie powiem tego o sobie. O sobie powiem, jestem najbrzydsza ze wszystkich dziewczyn w pomieszczeniu, najgorzej ubrana, nie mam w ogóle stylu  i mam najgorsze włosy. Nie umiem zrobić sobie makijażu, z paznokciami zawsze powyjeżdżam, mam największe stopy. Ta koleżanka mi się zaśmieje w twarz, że tak o sobie myślę, ona w ogóle tego we mnie nie widzi. A jak siedzę z kimś na kawie, kogo nie widziałam długo albo dopiero poznałam od razu tej osobie zazdroszczę, jeśli mi powie, robię to i to, udzielam się tu i tam, planuję jeszcze tamto i siamto. I myślę o tej osobie, na bank nie ma kompleksów, jakie może mieć kompleksy, wszystko jej się udaje, wygląda na taką, której nie sprawiłoby problemu upieczenie czteropiętrowego tortu. Nie to co ja. Jeśli ktoś przyjdzie do mnie z problemem, wypłacze mi go w rękaw, ja mu z miejsca powiem, jak żyć. Ja mu pokażę jego życia dobre strony, pokażę, co wypadałoby zmienić i nad czym popracować. I dam mu receptę na sukces. I w ogóle nie pomyślę, że jego problem jest nie do przejścia, że jak on może przez to nie spać, przecież to rachu ciachu, tu zmienić, tam zmienić, i po kłopocie. Ale jak ja mam kłopot to leżę na łóżku pośród mokrego prania i nagrywam koleżance na whatsapie, jest mi dzisiaj tak niewymownie źle, że nie wiesz, że nawet ci nie umiem opowiedzieć, jak jest mi źle. O ludzie święci. A mi jest źle głównie dlatego, że nie mam dobrej pracy i że te dziesięć kilo. I to nie jest do przejścia niestety. Chociaż, gdyby ten problem miała koleżanka to bym jej powiedziała, biegaj, jak biegasz, kochana, szukaj pracy, nie masz wyjścia, ślij cv, znajdziesz, znajdziesz, bo nie przestaniesz szukać, choćby to trwało i trwało. Jesteś ładna, dobra i utalentowana. Poradzisz sobie. Co innego ja.

1006013_496510053763586_606725200_n

„Kołonotatnik z Bohaterem” Małgorzata Halber

 

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *