ostatnie tygodnie, ty godnie

Wszystkie mam objawy ciąży na raz i teraz. Wszystkie te najtrudniejsze, że zgaga od mrugnięcia okiem, treść żołądkowa wraz z żołądkowym kwasem lata sobie samopas po przełyku, regularne robiąc przypływy w gardło, jak nachalne bisy na wielkiej scenie artystów wcale nie tak dobrych, by po tylekroć wracać. Nerwy mną targają mocniej jeszcze jak te od kwasów torsje, nerwy znikąd, że idę z psem, przejeżdża koło mnie samochód, którego zupełnie nie powinno być na ścieżce, którą idę, i to jest sekunda, co mnie zaskakuje i rozsierdza, że całe wiązanki bluzgów mi w gardle stają jak te torsje każdego wieczoru, a po bluzgach, co je wypowiadam trochę chyba za głośno płyną mi w oczy łzy, z oczu po buzi i w piach. To jest taka złość, którą chcę natychmiast spożytkować, natychmiast kogoś uderzyć, a że w ręku mam do rzucania psu piłki pałkę to myślę, czy by tą pałką nie wysmagać przydrożnego drzewa. Tak idę i ryczę w głos, trwa to z sześćdziesiąt sekund, sześćdziesiąt sekund najgłębszej nieszczęśliwości, po której wycieram się ręką i rozglądam, czy mnie aby ktoś widział, słyszał, bo po sześćdziesięciu sekundach jest mi kapkę wstyd, że znowu tak nad sobą nie zapanowałam, w oddali jakaś baba stoi z psem i patrzy w moją stronę, chcę natychmiast zamknąć drzwi domu, do którego, żeby dojść muszę obok baby, więc ją mijam i mówię, dzień dobry, ona nie odpowiada, w Polsce się odpowiada dzień dobry chyba tylko tym, których się zna, jak ci ktoś obcy dzień dobry powie to widać bezczelny kpiarz, co sobie z dobrych ludzi żarty stroi. Takie mam od tej ciąży nastroje. Albo np. Tomek mi ostatnio w nocy powiedział, co się tak kręcisz, i mi momentalnie całe ze sobą życie obrzydził, bo skoro on nie rozumie, że mi drętwieją biodra, bolą mnie pachwiny, mam skurcze w podbrzuszu i łydkach, co cały internet błędnie twierdzi, że to są skurcze bezbolesne, w brzuchu mi jakiś mały jogin robi szpagat i psa głową w dół, po gardle te bełty latają kwaśne razem z mlekiem, co pół kartonu haustem, by spieszyło na ratunek, a do tego całą głowę pełną mam, że boże ile ja jeszcze przytyję, on tego nie rozumie, jemu jest, królowi, niewygodnie na podusi i w kołdrusi, bo jego delikatnie unosi moje kręcenie, zawodzenie, zmęczenie i wnerwienie, on biedny spać nie może, nie wysypia się biedny i co rano wstaje z kwaśną miną, ja wstaję z kwasem w przełyku i tak sobie wspólnie żyjemy. A innym razem siedzimy po obiedzie, Tomek sobie kręci talerzem, co ma nieregularny brzeg i który brzeg dotyka szklanki, wydając dźwięk, ja po sekundzie już nie mogę tego znieść, mówię mu, przestań tak robić i mówię to jak rozsierdzony lew, a on patrzy filuternie i tym talerzem o tą szklankę dalej, że niby co on ma przestać robić, hehe, czemu cię to, hehe, złości, ja nie wytrzymuję tej podłości i trzy razy walę pięścią w stół, aż cała zastawa góra dół, a później zalewam się łzami, tak jest teraz między nami. Albo mówię mu, włącz mi jakąś muzykę do pośpiewania żebym w kuchni. On nic. Mówię, włącz mi muzykę. On mówi, zaraz. W oczach już łzy. Mówię, Tomek, włącz mi. On włącza jakąś straszną babę z zerem talentu, ja mówię, wyłącz. On nie wyłącza, mówię, wyłącz, Tomek, bo zwariuję, i już nie ma odwrotu, już wariuję, już się we mnie kotłuje, gotuje, buzuje, chuje muje, już mam zaciśniętą szczękę i pięść, Tomek wyłącza, minęło do kupy sekund pięć,  w tym czasie do życia zniknęła mi chęć. Tomek się śmieje i mnie przytula, zrobiła się ze mnie monstrualna hormonów kula, nie wchodzę już w żadne sukienki, przed lustrem mam lęki, a w głowie takie odliczanie, że chwila moment coś nowego się stanie, że oto mam jeszcze dziewięć tygodni na bycie Gosią samosią, na łażenie po domu i telewizji oglądanie, na spokojnie sobie w kuchni stanie, gotowanie, paznokci malowanie, czasu marnowanie, wody lanie. Dziewięć tygodni, panowie i panie, na do bycia mamą przygotowanie.

IMG_20180415_122244785

14 thoughts on “ostatnie tygodnie, ty godnie

  1. Ależ fajnie wyglądacie! Wcale nie tak jakby to moglo wynikac z Twojego wpisu😄 Gosiu, nie znamy sie osobiscie niestety, ale od dawna sledze Twoj blog i ciesze sie jak glupia z Twojej ciazy, powrotu do polski, bonusa. Sama wychodze za maz za 3 miesiace, lubie wracac do Twoich tekstow z przygotowan weselnych i poprawiam to bardzo humor. Zycze zdrowia i duzo cierplowosci dla Ciebie, męża i dzidziusia:*

  2. Eh… a ja miałam nadzieję, że te wszystkie przekazy o stanie błogosławionym, te wszystkie szczęśliwe przyszłe mamusie z brzuszkami, że to wszystko prawda, i tak się nie mogłam doczekać tego stanu:P
    Mam nadzieję, że chociaż miejsca w autobusie Ci ustępują te wszystkie baby 😀

    1. ustępują mi miejsca wszyscy i wszyscy z miejsca pytają: ‚to już końcóweczka?’, a jak mówię, że jeszcze dwa miesiące to robią wielkie oczy i mówią: ‚no ja to w ciąży przytyłam 8kg’. I one to mówią dumnie, a każda z nadwagąąąą.

  3. Witam się uprzejmie, z samego rana bo od wczoraj wszystko przeczytałam. Boskie to i wesołe, czasem smutne i zamglone. Fajne.

  4. Goska, super wyglądasz! Razem jeszcze lepiej :):):) Trzymajcie się przez te ostatnie dwa miesiące 🙂
    Pozdrawiam!

  5. Całego bloga żem w dwa wieczory no! Każdy wpis piękny na swój sposób. A ciaża nie taka straszna, nie bój nic.

  6. Ten dystans do życia, który masz, jest wspaniały! Jestem pewnie w wieku Twojej matki, ale rozumiem Cię doskonale. Trzy ciąże przeszłam i czułam to co Ty, tylko w słowa nie umiałam ubrać. Dziś zaczęłam Cię czytać i juz mi żal, że nie mam czasu na wszystkie na raz. Trzymaj się! Jesteś wielka!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *