diety

Myślę sobie, dobra, od dzisiaj zaczynam, pyk, pyk, pyk, na śniadanie owoce z jogurtem zjem, na drugie śniadanie banan, na lunch zjem marchewkę z jabłkiem i jakoś to sobie będzie szło, będę się zajmować innymi rzeczami, będę więcej czytać, więcej pisać będę, wszystkiego będę więcej robić, biegać i ćwiczyć, a jedynie mniej będę jeść. I będę jeść zdrowo. Będę jeść bez mąki i mleka. Bez smażenia będę jeść. Więcej surowych warzyw, owoce to tylko do południa, wiadomo. W ogóle już nigdy, nigdy nie zjem czekolady, ludzie żyją bez czekolady, dobrze wiem, że słodycze i przekąski najmocniej mi szkodą, i mąka w chlebie czy pierogach, więc bez chleba i pierogów będzie, zresztą nie wiem, jak pierogi zrobić nawet, ja Polka, wstyd, ale to dobrze, to fajnie, to mi nie pójdzie w dupę. Będę wody pić więcej, woda, wiadomo, dwa litry minimum, zapycha, nawadnia, oszukuje, super. Będę biegać trzy razy w tygodniu, trzy razy w tygodniu Chodakowską będę robić, będę sobie robić wolne od ćwiczeń soboty, wszystko będzie dobrze, mamy koniec października, pod koniec listopada chcę, żeby było cztery kilo mniej. No, trzy kilo, niech mam. Już sobie zaprowadzam kalendarz, odwracam strony, starając się nie zauważać tych zapisanych od pierwszego stycznia, gdzie dieta za dietą, gdzie kilogramów miało pójść sto pięćdziesiąt, a poszły dwa, przyszły trzy, poszły cztery, przyszło siedem, tym razem będzie inaczej, choćby się zesrało, choćby nie wiem co, padać i wstawać, padać i wstawać, padać i wstawać, i wstać, jak to śpiewał Kaczmarski. Wracam na chwilę do kwietnia, maja i czerwca, gdzie mi tych kilogramów poszło sześć i pół, mam z tego wydarzenia zdjęcia, mam z tego czasu wspomnienia, że czuję się fajnie i dobrze, i myślę sobie, gdybym to kontynuowała to bym już miała, com mieć chciała. Ale nie mam. Myślę sobie, spoko, Gosia, jesteś fajna dziewczyna, dasz sobie radę, po prostu nie jedz tych słodyczy, jak ci się pojawi słodycz w głowie to się napij wody, pyk, cyk, dziesięć pajaców zrób czy co, albo trzy razy pomyśl, czy faktycznie warto toto, albo na przykład wyobraź sobie, że właśnie zjadłaś baton i poczuj się tak chujowo jak się czujesz po zjedzeniu batona na diecie, gdzie żeś się trzymała siedem dni i wszystko trafił szlag. Wszystko będzie dobrze, Gosia, masz do wesela osiem miesięcy, osiem miesięcy to na pewno dziesięć kilo. Tych dziesięć kilo, które obiecujesz sobie zrzucić już przeszło dziesięć lat, teraz na bank, na bank, na sto, choćby nie wiem co. Pyk, cyk, cyk, powolutku, pomału, biegając trzy razy w tygodniu i jedząc daktyle zamiast czekolady. Będzie dobrze, będzie super, pooglądaj sobie, Gosia, metamorfozy Chodakowskiej, jakie dziewczyny czego nie pozrzucały, to i ty nie zrzucisz, proszę cię, to jest ledwie dziesięć kilo, nie pięćdziesiąt, będzie super, będzie git, biegnij, biegnij, cyk, pyk, pyk. W ogóle nie stawaj na wadze nic, rosną ci mięśnie, stare dżinsy idą do kosza, noga się ładnie umięśnia, wszystko się robi ekstra, wszystko będzie super, daktyle, daktyle i tyle. Myśl o tej sukience, jaka ma być gładka na brzuchu, jak ma być lekko mięśniem zarysowane ramię i jakie nogi mają być zgrabne pod tym białym kloszem, myśl jak będzie fajnie być w bieliźnie, gdzie majtki pasują do stanika i nic się z nich nie wymyka, pyk, cyk, cyk, przysiad, pajacyk, przysiad, pajacyk. Tym razem, Gosiu kochana, będziesz się trzymać do upadłego, nic nie zjesz słodkiego i nic mącznego. I za kilka miesięcy, za miesiąc, dwa powiesz sobie do lustra, ta da! I już za miesiąc, dwa, będziesz się czuła jak królowa, nie będzie to koniec drogi, co przed tobą, ale uczynisz tę drogę bardziej kolorową. Tymczasem dwa litry wody pij, kurczaki żryj i ogóry. I głowa do góry. I w ogóle nie myśl, że to może zwariowane i chore tak patrzeć do lustra od dwudziestu lat i przed lustrem płakać. Tak się dzieje wszędzie na świecie. Każda dziewczyna to ma. Mała i duża. Że się patrzy na siebie i sobie mówi, tego nie kocham, tego nie lubię, tego nie szanuję. I całe życie w kalendarzach tortury i diety planuje.

wp_20160325_002

 

Jeden komentarz

  1. Pieknie piszesz, z taka melancholia jakby, bardzo lubie Cie czytac:)
    A i doswiadczenia mamy(z tego co przeczytalam, a polknelam na raz prawie calego bloga) podobne: z emigracja- choc ja juz w Polsce niestety, z waga- do slubu nie schudlam, w UK schudlam, w Pl odbilam z nawiazka… Powodzenia z dieta i szukaniem pracy:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *